Projekty zarządzania placem (yard management) częściej grzęzną na pytaniu o sprzęt niż o oprogramowanie. Ktoś pyta, czy system potrzebuje RFID, i nagle pojawia się pozycja w budżecie inwestycyjnym, wizja lokalna oraz sześć miesięcy opóźnienia, zanim ktokolwiek ustali, jaki problem ta technologia ma w ogóle rozwiązać.
Ten poradnik rozdziela cztery opcje identyfikacji, wyjaśnia, co każda z nich naprawdę rozwiązuje, i opisuje sytuacje, w których uczciwa odpowiedź brzmi: nie potrzebują Państwo żadnej z nich.
Pytanie ukryte za pytaniem
Technologia identyfikacji odpowiada na jedno pytanie: który środek transportu znajduje się w którym miejscu, bez ręcznego wpisywania tego przez człowieka. Cała reszta funkcji, jakie realizuje system zarządzania placem (yard management) , w tym zlecenia przestawień, przydział doków i pomiar czasu postoju, działa bez tego zupełnie.
Decyzja nie brzmi więc „czy potrzebujemy RFID”, lecz „gdzie ręczna identyfikacja faktycznie nas kosztuje”. Na większości obiektów odpowiedzią jest brama — i tylko brama.
Cztery opcje
Ręczne wprowadzanie danych na bramie
Ochroniarz lub kierowca wpisuje numer naczepy. Instalacja nic nie kosztuje, dodaje od dwóch do czterech minut na pojazd i generuje przewidywalny odsetek błędów w cyfrach. W zupełności wystarczające poniżej mniej więcej czterdziestu pojazdów dziennie — i od tego większość obiektów powinna zacząć.
ANPR: automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych
Kamery odczytują tablicę ciągnika przy szlabanie. Identyfikuje pojazd bez zatrzymywania go i działa z każdym przewoźnikiem, ponieważ każda ciężarówka ma tablicę i nie wymaga montażu dodatkowego sprzętu. Ograniczeniem jest to, że identyfikuje ciągnik, a nie naczepę, co ma znaczenie z chwilą, gdy pracują Państwo w systemie drop-and-hook. Skuteczność rozpoznawania spada przy zabrudzeniu, śniegu i niskim słońcu, dlatego warto przewidzieć procedurę ręczną zamiast traktować tę technologię jako niezawodną.
RFID
Znacznik na naczepie, czytniki na bramach i w strefach. To jedyna opcja, która identyfikuje samą naczepę i potrafi zlokalizować ją wewnątrz placu, a nie wyłącznie na jego granicy. Wymaga jednak oznakowania każdej naczepy, która wjedzie na teren — co jest proste w przypadku własnej floty, a stanowi realny problem na obiekcie obsługującym setki obcych naczep tygodniowo.
Telematyka i aplikacja dla kierowcy
Pozycja pochodzi z pojazdu, który już ją raportuje, lub z telefonu kierowcy w momencie odprawy. Brak sprzętu na obiekcie, działa u przewoźników, którzy są podłączeni, i nie daje nic w przypadku tych, którzy nie są. To dokładnie to samo połączenie, które zapewnia monitoring transportu, dlatego projekty zarządzania placem i monitoringu transportu bardzo często okazują się jednym i tym samym projektem.
Wybór według operacji, a nie według technologii
Trzy schematy obejmują większość europejskich obiektów:
- Załadunek na bieżąco, różni przewoźnicy, jedna brama. ANPR przy szlabanie plus dane z awizacji. Tożsamość naczepy wynika z awizacji, tożsamość pojazdu z tablicy, a żaden przewoźnik nie musi niczego montować. To najwyższy zwrot przy najmniejszych zakłóceniach.
- Drop-and-hook z własną pulą naczep. Tutaj RFID uzasadnia swój koszt, ponieważ zasobem, który muszą Państwo śledzić, jest naczepa, a stoi ona na placu przez wiele dni. Prawdziwym problemem jest jej zlokalizowanie, a nie identyfikacja na bramie.
- Duży wolumen, obce naczepy, kilka bram. Telematyka i odprawa przez kierowcę, uzupełnione o ANPR dla pojazdów, których nie da się podłączyć. Oznakowywanie naczep, które nie należą do Państwa, po prostu się nie skaluje.
Koszty, których nikt nie ujmuje w uzasadnieniu biznesowym
Oferty na sprzęt obejmują zakup i montaż. Trzy powracające koszty zwykle pojawiają się później:
- Cykl życia znaczników. Znaczniki się gubią, ulegają uszkodzeniu i wymagają wymiany. Własna flota potrzebuje procesu wymiany, a nie jednorazowego zakupu.
- Utrzymanie czytników. Sprzęt bramowy pracuje na zewnątrz i bywa uszkadzany. Trzeba to uwzględnić w budżecie.
- Obsługa wyjątków. Każdy system automatycznej identyfikacji ma pewien odsetek awarii, a każda awaria zamienia się w proces ręczny. Jeśli ten proces nie zostanie zaprojektowany, staje się kolejką.
Ścieżka wyjątków zasługuje na szczególną uwagę. Brama, która działa automatycznie w 95% przypadków, ale nie ma określonej procedury na pozostałe 5%, wypada gorzej niż w pełni ręczna, ponieważ awarie pojawiają się nieoczekiwanie i nikt nie jest przygotowany do ich obsługi.
Kiedy nie potrzebują Państwo żadnej z nich
Jeśli problemem z czasem postoju jest kumulowanie się przyjazdów, technologia identyfikacji w niczym tu nie pomoże. Ciężarówki stojące w kolejce dlatego, że czterdzieści z nich dostało polecenie przyjazdu na siódmą, nadal będą stać w kolejce, gdy brama automatycznie odczyta ich tablice — tyle że szybciej. Ten problem rozwiązują okna awizacyjne, czym zajmuje się oprogramowania do awizacji dostaw , a pomiar, który podpowie Państwu, jaki problem naprawdę mają, znajdą Państwo w naszym poradniku o czasie przestojów na placu.
Kolejność, która sprawdza się na większości obiektów: zawizuj przyjazdy, zmierz czas postoju, ustal, gdzie ucieka czas, i dopiero wtedy kup sprzęt na ten odcinek, który wskazał pomiar. Obiekty robiące to na odwrót zwykle kończą z dokładnym zapisem kolejki, którą wciąż mają.





